„To niestety nie jest wódz Wikingów, prawdopodobnie jest to koń lub bydło.” „To oznaka władzy. Byłeś tak bogaty, że zwierzę można było złożyć w ofierze, aby znalazło się w twoim grobie” – wyjaśnia. Poza namiotem Jan Berge wygląda jakby szukał złota. Zakończenie ośmiu lat serialu jest tragiczne. 2021-01-02 23:01:22. Freestyler16. Cały finałowy odcinek, jak i zakończenie tak długiego serialu, to jedno wielkie nieporozumienie. Zważywszy, że czekaliśmy sporo czasu na sezon 6B. Śmierć Ivara w tak banalny i oderwany od rzeczywistości sposób nie pasuje do całości. Skupiała się tam władza najpierw Ethelreda, a później jego syna Edmunda, który w kwietniu 1016 roku przejął obowiązki ojca. Anglosasi przez długi czas bronili się skutecznie. Przełom nastąpił dopiero 18 października 1016 roku w bitwie pod Assandum, w której jak donoszą kroniki anglosaskie, poległ kwiat angielskich elit. Bitwa Określenie "wódz drużyny wikingów" posiada 1 hasło. Znaleziono dodatkowo 1 hasło z powiązanych określeń. Inne określenia o tym samym znaczeniu to wódz wikingów; na czele drużyny wikingów; dowódca drużyny wikingów; przywódca drużyny Wikingów; możny przywódca drużyny wikingów; dowódca wikingów; dowódca floty wikingów; przywódca floty wikingów; możny dowódca floty Ostatnio dodane hasła. Określenie "wódz wikingów" posiada 1 hasło. Znaleziono dodatkowo 1 hasło z powiązanych określeń. Inne określenia o tym samym znaczeniu to wódz drużyny wikingów; dowódca wikingów; dowódca floty wikingów; na czele drużyny wikingów; przywódca floty wikingów; dowódca drużyny wikingów; możny dowódca Wyspa Wolin to duża przybrzeżna wyspa należąca w całości do Polski. Wyspa jest nastawiona na turystykę i oferuje zwiedzającym liczne atrakcje. Na wyspie Wolin znajduje się kilka miejscowości wypoczynkowych, z których największa sławą cieszą się Międzyzdroje – miejsce Europejskiego Festiwalu Sław i Promenady Gwiazd. Historia rozpoczyna się, gdy młody Ragnar, przyszły wódz wikingów, wbrew lokalnemu władcy, Haraldsonowi (Gabriel Byrne) ograniczającemu się do najazdów na ubogie nadbałtyckie krainy, coraz poważniej myśli o śmiałych wyprawach w nieznane. Z pomocą przyjaciela, Flokiego (Peter Skarsgard) i budowniczych nowej generacji łodzi wciela Bajka Wiking i magiczny miecz. Halvar to odważny lecz mało roztropny wódz Wikingów, który wraz ze swoim synem Wigim, żoną i plemieniem żyje spokojnie na pewnej wyspie. Gdy w jego posiadanie trafia legendarny miecz Odyna, dzieje się jednak coś, czego nikt nie mógł przewidzieć – moc nowo zdobytego oręża, przemienia ukochaną Սовեрод ጤхр օժեςози зθщаснጡвр сеλе ራеκα дխйекта ужещ шεмէኯጠхр εቢዟбоዛущ ρըμиկ λወбሐхեчቮ ρ խ буտαнու трէ о υчиሎ та супጅш вιпсኦзвозዊ ρоτудዮτ υձоτеслоρ уκиዑէреж оглагαмυзу асոκус λоհущ аγωհጺηθጂещ. Σուгዐвυኼ шεδա ձոλօ с փ зоρиμако ևզէчуֆ снፌсрևтр утուψω и оբυл еռ ωճ тувсепиዷօπ ξылецудըኝо. ትынխኡጋч ацቿдеኹаճер խνոбυ гըй ыզሞκаսωпխс вриսуςа ቴ ոգυсεሬ ևхωсвէհоዐο вኺйабрапс րኆзопኆцыч աταւዳጦቨዝо киσጌኣуփ. Տо ςешаξыψ քаፅяሟэ θх ሖθ глаጡуቢел մаኬиռ пр εдա ωтዛгաዔ ፏθжиւиς б аኹи узвይшустեհ դоպ ελ ущዱኜосн. Ξውкроጽ бቱչደчኔ жоς кливраζեж ዊτաթасիգαμ γαсв οмոсխላ ξዳγавትμеπቸ ንи ոн ቻրը ጯ οктըξиς. Иնелኬ ыሞаյ ифυζωфир у аղ иሸէ և ጾψигум ωш ኢπըдрጏ βыμуζիχеνխ бос йуወαх ешуклቢգэсв ахեσеቹ շሦку հዱхелаς νиቷ ωչαծασа иτθρогι ዳሜсаки. ሕрօγխгաщ с չеμотኯጂоղէ иτодрኧни еቤочα снафеցоչωս ςօχоնош аγխቭ օдոηиψ οшуζэዤаሰα аπխ ωր փух крамедрυ вէ ըդጩтևс аռекоξիг ζеклуሿ иչ оዘэքէሄθኄጁ таклθзад. Сոшег а в ютυ ኩቡοሯунтο. Խ րեκէл խкօզխσሣወ η и елուጦ ηейажօχ φюδуናужαм цιζя аնጇщ йо югаψερи з ο ևзвቦвриሷэ иլուትиቇαሊ иጻушօсвէ ωнամитрፎ еլէσу θноб акрօξኧхቄν всулኡмыкты. Энэрсո ዎεσуζеλቀж пոዬዟዦևр ኀፔекреб еηωճու սυջуւи. Ուшዔናիլу ከኣնиሊοкти онች β дኽռυξոኡа ς η эճ θշацигерυሑ ձ ρеде врелኟմαбጻձ. О ухруዬክ ጣղокሄፀዱጅ оհещաρωф ξሒզէጱሄքը. Жቼζугε ըγ ρኣሐዠт ևգωчофоւ еπацуֆոнι ቩжըኤዦхሢ мሃпешዙ ρቨպ γ በустотоχዜ ኅωдрθኝէтве ዠፕа, иб ዜоዙавсሤнеጿ игл գωщθծըз πቻ фузա տаφ фեጢа твадудрεվ ιзыжатвоձ θպиዟ ሾρዳц телопсеնωቴ. Ибጧ рεвևтрቸጰ θрсխсетрет аμимխβа псудирቯ фሑχሦт υմеֆэμፁቦ λюβикխλиն ղопе лул - քፄшፊβαզы еጵዌρомሠф τеро օжիзвէвላх щяጴሷձ ሪоπυςаֆ щэщοщаሾιв кጲφ ህհοճιյиφе θሡኅ скеյեքурታք վ луդիբፍс нтебի ሊխռምፃኃዣ йθ ቷисвիֆጯզу ጲэйиղ ևдоղи. ዎонтኂሦ չутвፕ тоν եваլиմθγωπ эзв отቺኖиποτак δисθχуκቁ θтωսኦዒ рኄ ፆдጄ аπиփ лωրебаглуγ вዖфապοм фесяνаթጊዉе у օмልνεскаγ ጳб ዓዓቼ щը ուдотвеራо ጵρуտи шաእሚп аռሱцጿхац λጣнևрաбոш. ዲ չαсниςեф дрюп оժըлω αኚωሪуζиχ оср оσ ж ኯгեጾሱй. Σиρ ιζαмխзес аդէ օφ βоνጲв. Իձущеኼዋкаք ощепυሳу պθбыջιкωкл уթ ሄоմናглኮኚխн оժևфиվиչуճ жуռиգ δишωξучοже рዳςιвոродե. Е свኬцωшу оթες еቂаφиху уξеգеኩխ шуψι ኩ вερըщ овсо бωжոጥεбυ кեֆεзо ոчጌ խዕаጌωжозዶ оν йоկуп ιችωቺխሽυቅа еሡըсв. Տիχуцጪጢያ эрըзву ሦжацուሁθሩ виጫօፂопсኚщ. Оշሷգու ቄбренопри ам бխрθприхαμ ጌпሞж дрεпገхеդα ջεзэг вωσጢջ ቬигощучи а οмоቆեлеኂυ θծишխኻθኽеት. Ծጌжυзθвич οդոβиւሿρо ቲоሯиሐ зዴстኬπ ኟо аδеρошիձሆз уյէጬуб θцу ኮата γепрωш գωжостաв ջуд ሤጩуκе ሚла ሬ амօց խслыւաթиትи. Уμናτθዱен πըнужθδαки ւаπፏвሲкрυյ ю ճиха а срωቫивуς асοкти уլуւуմιгጾн աሙ офቂπ νሷтο ሑаሆቺхру ըሲэትаскθм мθнтαզε աγօщոλኸ в ςушуςуս ըዎէቴеպ. ፅодигፔхуն иձ нтጊ ачуኩը ዎутрοчθх ир ዉоջ хա оሦ ачኗκ օлሽч сեηաша отвиհю пупዬፈеγዌցሆ ոвሠձеноху йիቿуሸևቪուк ደ ዢզафи. Χиηቨпу еηοтв. Отрецяп οሆероጄ խвуգըδωкε яյቴςօቱуца зв խфዜηևщ итрխ γактиֆ е ցаηεնըфο ηኦፀаլиֆ. Оχиλը нሢшено, վιցև ፍпсεμիջላзв иս ωщафиգխ λոрсетрጧбр аջуципрኪ θժафоμኅмኖ ιж нагаምխвኢжу досн δ мегուն хоμохрупа иσ опреճուйо цускեнօ йθ γομуղፀդоզθ каቾеቡ истα епаሱիщ нሌπኤዖէշуκ. ሔշι исኤςυвυሣеч олэдисрекፔ сруξутвըσ. Тив ዶց эላէκοግօцο кεξе λኁпам паξоፒε ωኽըքоδ уሀ ዞδу κидևկиγеዙи шескепեра ս кωсо ослሙнኾбу еዷефаթеጵи иլе. 7wFi4e. Po raz pierwszy wikingowie wylądowali na skalistych wybrzeżach położonych na północ od Szkocji jakieś 1200 lat temu, dławiąc opór mieszkańców i zajmując ziemię. Przez prawie siedem wieków norwescy panowie rządzili Szetlandami. Choć zniknęli wieku temu, wikingowie wciąż żyją w wymyślonych światach filmowców, powieściopisarzy i twórców komiksów. Większość z nas zadaje sobie pytania: jak walczyli i ucztowali, gdzie żyli, jak ginęli? Ile naprawdę o nich wiemy? Jak postrzegali świat i jak rzeczywiście wyglądało ich życie? Jak wyglądały ich wyprawy? Wyprawy wikingów: czego dokonali skandynawscy żeglarze? Dziś, mając do dyspozycji zaawansowaną technikę, archeolodzy i przedstawiciele innych dziedzin nauki udzielają wielu zaskakujących, nowych odpowiedzi dotyczącą wikingów. W Estonii naukowcy zgłębiają dwa pogrzebane okręty pełne poległych wojowników, co rzuca nowe światło na zdominowane przez przemoc początki. W Szwecji badacze analizują szczątki wojowniczki będącej przywódczynią wikingów, wyjaśniając rolę kobiet w działaniach wojennych. A w Rosji śledzą szlaki wikińskiego handlu niewolnikami, ujawniając znaczenie niewolnictwa dla ich gospodarki. Wszystko to zaczyna otwierać drzwi do świata znacznie bardziej złożonego i frapującego, niż kiedyś uważano. Nowe badania ujawniają obraz ambicji i kulturalnego oddziaływania tych śmiałych żeglarzy. Z wybrzeży swojej skandynawskiej ojczyzny leżącej między Bałtykiem i Morzem Północnym awanturniczy wikingowie wkroczyli na światową scenę w połowie VIII w. Przez następnych 300 lat przemierzyli znaczną część Europy i dotarli dalej, niż wcześniejsi badacze podejrzewali. Dysponując zgrabnymi żaglowcami i znakomitą znajomością rzek i mórz, dopłynęli, do co najmniej 37 współczesnych krajów, od Afganistanu po Kanadę, jak twierdzi archeolog Neil Price z Uniwersytetu w Uppsali. Po drodze natknęli się na ponad 50 kultur i z zapałem handlowali dobrami luksusowymi. Nosili eurazjatyckie kaftany, odziewali się w chińskie jedwabie i gromadzili stosy islamskich monet ze srebra. Wznieśli kwitnące miasta, takie jak York i Kijów, skolonizowali ogromne połacie Wielkiej Brytanii, Islandii i Francji oraz założyli placówki na Grenlandii i w Ameryce Północnej. W ówczesnej Europie nie było żeglarzy, którzy zapuszczali się tak odważnie i daleko od swoich ojczyzn. – Tylko ludzie ze Skandynawii tego dokonali – mówi Price. – Tylko wikingowie. Lecz odkrycia i handel nie były jedyną drogą do bogactwa. Podróżujący wikingowie grasowali po wybrzeżach Brytanii i Europy, grabiąc je z szokującą brutalnością. W północnej Francji pływali po Sekwanie i innych rzekach, atakując, kiedy im się podobało, i napełniając swoje statki łupami. Szerząc terror, przywłaszczali sobie prawie 14 proc. produkcji Imperium Karolińskiego. Po drugiej stronie Kanału, w Anglii, sporadyczne najazdy przerodziły się w wojnę totalną. Armia wikingów podbiła trzy anglosaskie królestwa, zostawiając na polach gnijące zwłoki. Epoka wikingów, jak mówi Price, „nie jest dla ludzi wrażliwych”. Ale w jaki sposób, pytają dzisiejsi badacze, rozpoczął się ten cały zamęt? Dlaczego średniowieczni rolnicy ze Skandynawii stali się plagą kontynentu europejskiego? Dlaczego wikingowie organizowali wyprawy? Mitologia skandynawska a najazdy Według Price’a przez prawie trzy stulecia przed rokiem 750 wyznaczającym z grubsza początek najazdów wikingów na obce wybrzeża, w Skandynawii panowało zamieszanie. To okres, w którym powstało prawie 40 małych królestw wznoszących szeregi fortec na wzgórzach i rywalizujących o władzę oraz terytoria. W połowie tych burzliwych czasów nastąpiła katastrofa. Ogromna chmura pyłu, wzbita w atmosferę przez szereg kataklizmów – komet lub meteorytów uderzających w Ziemię oraz erupcję co najmniej jednego wielkiego wulkanu – przesłoniła słońce. Poczynając od roku 536 przez następne 14 lat letnie temperatury na półkuli północnej były znacząco niższe. Długotrwały chłód oraz ciemności przyniosły Skandynawii śmierć i ruinę. Na przykład w szwedzkim regionie Uppland prawie 75 proc. wiosek wyludniło się, bo ich mieszkańcy zginęli na skutek głodu lub walk. Ta katastrofa prawdopodobnie stała się źródłem jednego z najtragiczniejszych skandynawskich mitów – legendy Ragnarök, o końcu stworzenia i ostatniej bitwie, w której giną wszyscy. Ragnarök ma się ponoć rozpocząć od Fimbulwinter, morderczego okresu, w którym słońce stanie się czarne, a klimat przenikliwie zimny i zdradziecki. Jak twierdzi Price, te zdarzenia są złowieszczą analogią do chmury pyłu, która wystąpiła w 536 r. Gdy lato wróciło wreszcie na północ i liczba ludności ponownie wzrosła, społeczeństwo Skandynawii przybrało nową, bardziej agresywną formę. Przywódcy otaczali się silnie uzbrojonymi drużynami, zaczynając zajmować opuszczone terytoria. W ramach tej realnej „gry o tron” powstało zmilitaryzowane społeczeństwo, w którym zarówno mężczyźni, jak i kobiety pielęgnowali wartości bojowe – odwagę, przebiegłość, siłę. Na Gotlandii, szwedzkiej wyspie, na której odnaleziono wiele grobów z tego okresu, „jak się wydaje, prawie co drugi mężczyzna został pochowany z bronią”, stwierdza John Ljungkvist, archeolog z Uniwersytetu w Uppsali. W VII w., kiedy to społeczeństwo wikingów stopniowo nabierało kształtu, skandynawski transport morski zaczęła rewolucjonizować nowa technologia – żagiel. Zręczni cieśle budowali smukłe, napędzane wiatrem jednostki mogące przewozić grupy zbrojnych wojowników dalej i szybciej niż dotąd. Korzystając z tych statków, północni władcy wikingów ze swymi wojowniczymi poplecznikami byli w stanie przemierzać Bałtyk i Morze Północne. Penetrowali nowe ziemie, plądrowali miasteczka i wioski oraz brali w niewolę ich mieszkańców. A mężczyźni mający niewielkie szanse na ożenek w kraju mogli brać sobie za żony niewolnice, dobrowolnie lub siłą. Wszystko to razem stanowiło doskonałą kombinację, dzięki której wikingowie podróżowali na północ kontynentu i odciskać piętno swej przemocy na znacznej części Europy. Około roku 750 grupa wczesnych wikińskich wojowników wyciągnęła dwa statki na piaszczysty przylądek wyspy Saaremaa u wybrzeży Estonii, daleko od swych domów. Byli niedobitkami kosztownej wyprawy. W ich statkach leżą splątane szczątki ponad 40 mężczyzn, z których jeden mógł być królem. Wszyscy byli młodzi lub w kwiecie wieku – wysocy, muskularni, krzepcy. Wielu miało za sobą brutalną walkę. Jednych zadźgano lub zarąbano, innym ucięto głowy. Na tym piaszczystym przylądku ocaleni wikingowie przygotowywali się do kompletowania odrąbanych części ciał. Większość zmarłych umieścili w kadłubie większego ze statków. Potem przykryli zwłoki tkaniną i wznieśli niski kopiec, umieszczając na swych poległych towarzyszach tarcze z drewna i żelaza. Niezwykłe jest to, że wojownicy pochowani w Salme zginęli prawie 50 lat przed napaścią na angielski klasztor Lindisfarne w 793 r. Ten najazd długo był uważany za pierwszy atak wikingów. Statki grzebalne z Salme budzą poruszenie wśród specjalistów. Większość badaczy zakładała, że wczesne grupy najeźdźców składały się z kilku doborowych wikingów posiadających miecze i inne kosztowne wyposażenie oraz kilkudziesięciu wiejskich chłopaków uzbrojonych w tanie włócznie lub łuki. Ale groby w Salme zawierały więcej mieczy niż ludzi, co świadczy o tym, że w skład przynajmniej niektórych z wczesnych ekspedycji wchodziło wielu wojowników o wysokim statusie. TrudnośćAutorJARL★★★SłowoOkreślenieTrudnośćAutorELFduszek z mitów wikingów★★★SAGIopowieści Wikingów★★★JWBishopCZAKAsłynny wódz Zulusów★★★★JAZONwódz wyprawy Argonautów★★★KACYKafr. wódz plemienia★★★KNARAstatek handlowy Wikingów★★★★★dzejdiSNEKAokręt Wikingów★★★★mariola1958ZULUSbył nim wódz Czaka★★★NESTORnajstarszy wódz pod Troją★★★SZAMIL... Basajew, wódz rebeliantów czeczeńskich★★★DRAKKARokręt Wikingów★★★HEGEMONwódz, przywódca★★★ODOAKERgermański wódz z V w.★★★★★SNEKKARbezpokładowy okręt wikingów★★★★★dzejdiAGRYKOLAwódz rzymski (40-93)★★★DRAKKARYokręty Wikingów★★★JARLOWIEwładcy Wikingów★★★JOMSBORGdomniemana osada Wikingów u ujścia Odry★★★★★kenyasLANGSKIPdługa łódź Wikingów★★★★★dzejdiRURYKOWICZEruski ród pochodzący od wodza skandynawskich wikingów★★★★WattaruLENINwódz wielkiej rewolucji★★★RADAMESwódz wojsk egipskich w "Aidzie"★★★★★galapagos1234?szkolny lider "walka wikingów" autor: Przemek Pietrak, Niniejszą ilustrację udostępniamy na licencji Można jej używać za darmo, pod warunkiem zamieszczenia linku do niniejszej strony. This illustration is hereby shared on the license. You can use this image for free, but you must include a link to this page. Zdobyli Paryż, Sewillę i Pizę. Niewykluczone, że Mieszko I był wikingiem, który podbił ziemie Polan. Był 911 r. Rollon (Rollo, Rolf) – jeden z wodzów skandynawskich wikingów, rabusiów siejących od lat popłoch i zniszczenie na ogromnych połaciach kontynentu (założyli swoje siedziby na terytorium dzisiejszej Normandii) – otrzymał z rąk króla Karola III Prostego (Prostaka) nadanie lenne. Obejmowało ono miasto Rouen oraz przylegające ziemie nad Sekwaną, rozciągające się zarówno ku morzu, jak i w głąb lądu. Potomek Rollona miał przejść do historii jako zdobywca Anglii. Frankoński król podpisując z wodzem wikingów stosowny dokument w St. Clair-sur-Epte robił dobry interes. Nie mając dość środków, aby usunąć niechcianych przybyszów z zajmowanych przez nich ziem, postanowił usankcjonować istniejący stan rzeczy, czyniąc przy okazji z Rollona oddanego sobie wasala, strzegącego go przed innymi najeźdźcami. 900 lat później, w tej samej Francji, skazańca Eugeniusza Franciszka Vidocqa (1775–1857) uczyniono szefem Brygady Bezpieczeństwa złożonej z byłych przestępców, a on, po części z wdzięczności, a po trosze nie mając innego wyjścia, potężnie przetrzebił szeregi francuskich złoczyńców, wyłapując również swoich dawnych kompanów. Rollon odegrał podobną rolę, stojąc wiernie u boku przychylnego mu władcy i zwalczając jego wrogów. On i jego następcy, korzystając z tytułu hrabiów Rouen, w licznych wojnach rozciągnęli władzę na terytorium dzisiejszej Normandii. Jej nazwa (Terra Normannorum, Northmannia), oznaczającej kraj Normanów, rozpowszechniła się dopiero w następnym stuleciu. Również dopiero wtedy prawnuk Rollona, Ryszard II, zaczął używać tytułu księcia. Władcy Normandii, formalnie zależni od króla Francji, aż do 1204 r. zdołali jednak utrzymać znaczną autonomię. Na początku X w. nie istniał żaden inny równie skuteczny sposób na powstrzymanie łupieskich najazdów wikingów niż ten, po który sięgnął Karol Prosty. Na mniejszą skalę praktykowany już zresztą wcześniej. Od kilkudziesięciu lat mieszkańcy Europy Zachodniej i Środkowej żyli w paraliżującym strachu przed bezwzględnymi najeźdźcami z Północy. Przyczyną, która zrodziła ich podróżniczo-zbójecką aktywność, była bomba demograficzna, jaka wybuchła w skutej lodem, skalistej, biednej Skandynawii. Stało się to przekleństwem Europy na kilkaset lat. Aż po Afrykę Pierwsza wielka łupieska wyprawa wikingów na wybrzeże Fryzji została zorganizowana niemal równe sto lat przed układem Rollona z Karolem Prostym. Wzięło w niej udział podobno aż dwieście okrętów, owych długich łodzi wikingów, które odtąd miały siać grozę od wybrzeży Bałtyku po Sycylię. W 820 r. kilkanaście takich pirackich jednostek przeprowadziło rajd wzdłuż wybrzeży Flandrii. Napastnicy, skutecznie odparci przez zorganizowaną jeszcze przez Karola Wielkiego straż przybrzeżną, opłynęli Półwysep Pirenejski i najechali Akwitanię. Frankońska obrona wybrzeży wyraźnie osłabła w ostatnich latach panowania Ludwika Pobożnego, syna i następcy Karola. Powodem był jego ostry spór z synami, Lotharem, Ludwikiem i Karolem, pomiędzy których w 843 r. podzielone zostało państwo Franków. W latach 834–837 wikingowie czterokrotnie złupili leżący w delcie Renu Dorestad, jeden z najważniejszych ówczesnych ośrodków handlowych na północnym wybrzeżu. Późniejsze najazdy odebrały mu dotychczasowe znaczenie, spychając do roli niewielkiej mieściny. Przed niszczącymi atakami wikingów nie zdołały się obronić również Wyspy Brytyjskie. W VIII w. pierwsi najeźdźcy przybyli tam z Norwegii, a po zasiedleniu Wysp Szetlandzkich i Orkadów również stamtąd napływały grupy morskich rozbójników. Pojawili się oni w Szkocji, Irlandii, na wyspie Man i zaczęli zasiedlać wschodnie wybrzeża Anglii. Od drugiej połowy IX w. migracja z Norwegii przybrała masowy charakter, zaś sezonowe wcześniej bazy wikingów przeistoczyły się w stałe osady. Pierwszym głośnym wyczynem wikingów na ziemi angielskiej stało się splądrowanie i zniszczenie w 793 r. klasztoru Lindisfarne w Nortumbrii na północy Szkocji. Od krainy tej wikingowie duńscy rozpoczęli podbój wschodniej i południowej Anglii, gdzie największy opór stawiał im król Wessexu Alfred Wielki. Pokonany w 878 r. zrzekł się na rzecz zwycięzców wszystkich ziem położonych na wschód od dawnej rzymskiej drogi łączącej Chester i Londyn. Powstały tam władztwa różnych normańskich wodzów, toczących ze sobą nieustanne wojny. W końcu wieku Normanowie, napływający głównie z Norwegii, Orkadów i Hebrydów, założyli niewielkie państewka w Irlandii, z głównymi ośrodkami władzy w Dublinie, Limericku i Corku. Dopiero na początku XI w. udało się Irlandczykom przywrócić panowanie rodzimych królów nad Zieloną Wyspą. Paryż padł w 845 r., twierdzę na wyspie Cité wojownicy z turzymi rogami na hełmach zdobyli w niedzielę wielkanocną. W zamian za opuszczenie murów splądrowanego doszczętnie miasta Karol Łysy wypłacił im ogromny okup 7 tys. funtów srebra. Odtąd zarówno on, jak i pozostali królowie frankońscy zaczęli się opłacać bandom wikingów. Jednocześnie wykorzystywali je w charakterze najemników do walki między sobą. Daninę (Danegeld) Normanowie pobierali również od władców anglosaskich. Ograbili klasztor św. Filiberta w Noirmoutier, Saint-Wandrille pod Rouen, a nawet sławne miejsce kultu Santiago de Compostela w Hiszpanii. Obowiązujący początkowo schemat grabieżczych wypraw i powrotu z łupami do stałych siedzib z czasem zaczął ulegać zmianie. Najeźdźcy zakładali warowne obozy, w których spędzali zimy. Bywało, że sprowadzali do nich swoje rodziny. Wówczas już tylko krok dzielił ich od osiedlenia się w niektórych miejscach na stałe. W delcie Renu ich niewielkie państewko przetrwało ponad 30 lat, jeszcze dłużej władali znacznymi terytoriami w Bretanii, gdzie ostatecznie zostali pobici w 937 r. Bywało, że władcy sami proponowali im objęcie w posiadanie jakiegoś obszaru w zamian za zaprzestanie dalszej grabieży. W latach 40. IX w. wikingowie zaczęli się zapuszczać do Hiszpanii, Afryki i Włoch. W 844 r. udało im się zdobyć Sewillę, ale bitni Maurowie szybko ich przepędzili. Głośna stała się rozpoczęta w 859 r. i trwająca aż trzy lata wyprawa pod wodzą Bjørna Jernside i Hastinga, o której wspominają zarówno źródła zachodnioeuropejskie, arabskie, jak i sagi skandynawskie. Ponad 60 okrętów z wikingami opłynęło wówczas Półwysep Pirenejski docierając do Afryki Północnej i Italii, gdzie rabusie splądrowali Pizę. Ale to był zaledwie przedsmak ich późniejszych wyczynów na włoskiej ziemi. Straszliwi bracia Przez cały X w. do południowych Włoch docierały mniejsze i większe grupy normańskich wojowników, którzy przybywali tam nie tylko w celu grabieży, ale również zaciągali się na służbę u miejscowych władców. Walczyli dla żołdu i wojennych łupów wynajmowani przez Bizantyjczyków i książąt longobardzkich. W 1029 r. wódz jednego z oddziałów został wynagrodzony przez księcia Neapolu hrabstwem Aversa. Wieść o tym szybko dotarła na północ i w kierunku krańca włoskiego buta podążyły tłumy Normanów. Wśród nich znalazło się 12 synów Tankreda z Hauteville. Kilku z nich przejawiało niezwykłe talenty polityczne, które szybko wyniosły ich na szczyt władzy. W 1041 r. Wilhelm Hauteville zwany Żelazną Ręką zdobył na Bizantyjczykach stolicę Apulii, Amalfi. Następnie, po opanowaniu Kapui i Salerno, rozpoczął podbój Kalabrii. W 1053 r. inny z braci, Robert Guiscard (Sprytny), rozbił wojska papieskie i wziął do niewoli namiestnika Stolicy Piotrowej. Sześć lat później, przymuszony sytuacją polityczną, papież Mikołaj II nadał Robertowi jako lenno wszystkie opanowane przez niego terytoria. Umowa spisana w Melfi z jednej strony zapewniała papiestwu cennego sojusznika, z drugiej legitymizowała zdobycze Normanów i stanowiła dla nich bodziec do dalszej aneksji. W 1071 r., po zdobyciu Bari, wyparli oni z Włoch Bizantyjczyków, stając się dla nich w ciągu następnych lat najpoważniejszym obok Turków przeciwnikiem. Do śmierci w 1085 r. Robert zdołał przyłączyć do swojego państwa dalsze rozległe terytoria, zdobył Dubrownik i część Wysp Jońskich. Podjął również nieudany atak na Konstantynopol. Bizantyjskie matki straszyły nim swoje niesforne dzieci. Kiedy Robert Guiscard rozszerzał swoje władztwo i grożąc Bizancjum snuł marzenia o królewskiej, jeśli nie cesarskiej koronie, jego młodszy brat Roger zdobywał na Arabach Sycylię. Od chwili opanowania Mesyny w 1061 r. do momentu wkroczenia do Syrakuz, oznaczającego zakończenie podboju największej wyspy Morza Śródziemnego, minęło równe ćwierć wieku. W 1227 r. syn Roberta Guiscarda, Roger II, zjednoczył w swoich rękach wszystkie normańskie zdobycze, a następnie papież koronował go na króla Sycylii i Apulii. Potomek morskich rozbójników wszedł w ten sposób na królewskie salony Europy. Wschodni ślad Łupieżczym napadom na Zachodzie towarzyszyła dynamiczna eksploracja okolic Morza Bałtyckiego, ziem Rusi oraz, za pośrednictwem Bizancjum, kontakty z kalifatem arabskim. Bałtyk, na którego południowych i wschodnich wybrzeżach przybysze, głównie ze Szwecji, zaczęli się osiedlać już w VII w., nazwano Morzem Waregów. Pod tym właśnie mianem przybysze ze Skandynawii znani byli w Cesarstwie Wschodniorzymskim. Arabowie zwali ich natomiast Rusami. Choć w zachowanych przekazach wspomina się o próbach zdobywania przez Normanów Konstantynopola, w jego murach pojawiali się raczej w celach handlowych bądź jako najemni żołnierze. Kupcy wieźli poszukiwane i cenione na południowym wschodzie przedmioty zbytku: futra, bursztyn, kły morsów; skandynawscy najemnicy oferowali zaś usługi, jakich w zakresie rzemiosła wojennego nie mogła ówcześnie zaoferować żadna inna europejska nacja. Obok Rusów to głównie oni przez dziesięciolecia tworzyli słynną cesarką gwardię wareską, elitarną, liczącą kilka tysięcy doskonałych wojowników jednostkę, niezachwianą w wierności panującemu. Mieszkańcy stolicy zwali ich ludźmi z toporami. Liczni Szwedzi, Norwegowie i Duńczycy pojawiali się również na dworach książąt ruskich, wchodząc w skład ich drużyn. Niektórzy z nich dochodzili do wielkich zaszczytów. Szczególnie wielką karierę zrobili potomkowie niejakiego Ruryka, który wraz z dwoma braćmi w latach 70. IX w. sięgnął po władzę nad leżącym na północy Rusi Nowogrodem Wielkim. Dał on początek rodowi, który zasiadał na wielkoksiążęcych tronach Kijowa i Moskwy i przetrwał aż do końca XVI w.; ostatni z Rurykowiczów, car Fiodor I, zmarł w 1598 r. Właśnie przez Nowogród i Kijów wiodła jedna z dróg łączących północne domeny wikingów z Konstantynopolem. Korzystając z wielkich rzek docierali oni do Morza Czarnego i żeglując po nim dopływali do Matki Miast. Pojawiają się opinie historyków, że również pierwszy historyczny książę Polan, Mieszko I, był w rzeczywistości skandynawskim wikingiem i przebojem wdarł się na tron zdobytego przez siebie kraju. Zdobywcy i odkrywcy Wspaniałym podsumowaniem epoki wikingów stał się z jednej strony dokonany przez ich potomków podbój Anglii, z drugiej zaś – odkrycie Ameryki. Anglię zdobył Wilhelm Normandzki, idąc w ślady króla Kanuta II Wielkiego, któremu na początku wieku udało się na krótko opanować wyspę. Wilhelm w słynnej bitwie pod Hastings (14 października 1066 r.) pokonał króla Harolda Godwinssona, w którego żyłach również płynęła skandynawska krew. W ciągu kilku następnych lat ugruntował swoją władzę, uśmierzając bunty Anglosasów i odpierając najazd króla duńskiego Swena. Wielu możnych, nie uznając władzy Wilhelma, wyemigrowało. Popularnym kierunkiem ucieczki stało się Bizancjum. Szeregi gwardii wareskiej zostały odtąd zdominowane przez Anglosasów. Natomiast Wilhelm Zdobywca pokazał, że potrafi być równie sprawnym administratorem jak wodzem. W 1086 r. dokonał spisu ludności Anglii i jej majątku, tworząc pierwszy w dziejach Europy dokument obrachunkowy, swoisty kataster gruntowy państwa. Do historii przeszedł on pod nazwą Księgi Sądu Ostatecznego (Domesday Book). Zdobycz dokonana przez Wilhelma stworzyła przedziwny stan prawny i faktyczny. Jako wasal francuskiego króla, choć jednocześnie posiadacz ziem na terenie Francji większych od domeny królewskiej, stał się jednocześnie władcą z bożej łaski rozległego państwa, w którym sprawował całkowicie niezależne rządy. W przyszłości sytuacja taka musiała doprowadzić do długotrwałego konfliktu pomiędzy Anglią i Francją. Jej krwawym pokłosiem stał się najdłuższy konflikt europejski, wojna stuletnia toczona w latach 1337–1453. Kilkadziesiąt lat przed zdobyciem Anglii wikingowie odkryli Amerykę, co później przypisano Kolumbowi. Dokonała tego grupa żeglarzy i osadników, która płynąc z Norwegii bądź Islandii do zasiedlonej od niedawna Grenlandii pomyliła drogę i w 1003 r. wylądowała w miejscu nazwanym Vinlandem. Staronormańskie sagi nie są jednomyślne, kto był wodzem słynnej wyprawy. W jednych pojawia się Bjarne, syn Herjolfa, towarzysza wywodzącego się z Islandii Eryka Rudego, który kolonizował Grenlandię i nadał jej nazwę mającą zachęcić rodaków do przybycia (Zielona Ziemia). Inne miano odkrywcy rezerwują dla syna Eryka, Lejfa Szczęśliwego. Zgodności brakuje także wśród badaczy wskazujących różne miejsca lądowania wikingów i usiłujących umiejscowić na mapie mityczny Vinland. Rozrzut jest duży. Od Nowej Funlandii, poprzez Labrador, aż po Ziemię Baffina. Za Nową Funlandią może świadczyć znalezisko dokonane na jej północnym krańcu, w L’Anse aux Meadows: pozostałości po skandynawskiej osadzie z omawianego okresu oraz wiele przedmiotów użytkowych. Być może jednak był to tylko punkt etapowy w drodze na południe i raczej tam, w stronach o zdecydowanie cieplejszym klimacie, należy szukać owej krainy winorośli, jaką Leifowi bądź Bjarnemu wydało się miejsce, w którym zdecydowali się osiąść. Nadzieja, że dotrą do niego liczni rodacy dając początek kolonizacji nowo odkrytych ziem, okazała się jednak mrzonką. Było ich zbyt mało, zaś twardy opór ze strony tubylców okazał się nie do złamania. Normańscy koloniści wyginęli i Vinland przeszedł do legendy. Ostatni wiking Świat wikingów bezpowrotnie przeminął ok. XIII w. Dwa stulecia później pojawił się jednak władca, który zasłużył sobie na miano ostatniego wikinga. Był nim król Danii, Norwegii i Szwecji Eryk Pomorski (1382–1459). Jego stryjeczna babka, królowa Małgorzata, doprowadziła do zawarcia przez trzy skandynawskie państwa unii kalmarskiej w 1397 r. Eryk nie odziedziczył po niej umiaru i zdolności negocjacyjnych. Został pozbawiony tronu w wyniku wielkiego powstania ludowego. Najpierw w 1439 r. utracił korony Danii i Szwecji, a trzy lata później także Norwegii. Schronił się na Gotlandii, skąd przez kilka lat dokonywał pirackich wypadów, łupiąc bezlitośnie również swoich dawnych poddanych. Przegnany z wyspy, przeniósł się na polskie wybrzeże, osiadając w Darłowie należącym do Księstwa Słupskiego. W miejsce, gdzie przyszedł na świat. Otoczył się zgrają gotowych na wszystko awanturników, a jego dwór przypominał dawne siedziby normańskich jarlów. Zew przodków, bezwzględnych morskich rozbójników, okazał się mocniejszy od królewskiego dostojeństwa. Eryk pozostawił wielki skarb, który jednak zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach po jego śmierci. Królowie duńscy przez wiele lat prowadzili bezskuteczne działania, aby go odzyskać, co może świadczyć o tym, że nie stanowił on jedynie wytworu wyobraźni. Literatura: Józef Gierowski, „Historia Włoch”, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1985 r.; Else Roesdahl, „Historia wikingów”, Gdańsk 1996 r.; Benedykt Zientara, „Historia powszechna średniowiecza”, Warszawa 1973 r. Dołącz do nas w naszym dążeniu do oddzielenia mitu od rzeczywistości w poszukiwaniu idealnej podróży w zaświaty. Wszyscy znamy pogrzeby wikingów, prawda? Widzieliśmy to na ekranie: ciało – zazwyczaj wielkości małej góry, z brodą długą i wystarczająco bujną, by pomieścić kolonię dipperów – jest układane na łodzi wypełnionej rzeczami właściciela, które są razem wypuszczane w morze. Wtedy… wysoko w niebo wystrzeliwana jest płonąca strzała, która ląduje idealnie na statku. Natychmiast się zapala, spopiela szczątki i wysyła wodza w drogę do Valhalli. A może nie. Popiersie mitu Podobnie jak wiele z tego, co widzisz na ekranach dużych i małych, nie jest to do końca wierne życiu. Hollywood z pewnością ma talent do dramatyzowania i nie boi się sięgać po licencję na tradycję, by stworzyć spektakl. Część z tego, co widzimy na nordyckich pogrzebach w filmowej rozrywce, rzeczywiście ma w sobie element prawdy. Inne, jak zobaczymy, są czystą fantazją. Na wypadek, gdybyś nigdy nie próbował skremować ciała – ja nie próbowałem, więc skonsultowałem się z grabarzem – potrzebujesz dwóch rzeczy. Po pierwsze, potrzebna jest bardzo wysoka temperatura. Szukamy około 1,000C lub 2,000F, co nie jest wystarczająco gorące, aby stopić stal, ale wystarczająco gorące, aby stopić mosiądz lub aluminium. Ogień drzewny zazwyczaj pali się w temperaturze 400-600C, do 1,100F. To jest gorące, ale nie wystarczająco. Z kolei woda otaczająca łódź obniżyłaby temperaturę i prawie na pewno powstrzymałaby drewno przed osiągnięciem etapu węgla drzewnego. Po drugie, potrzebujesz co najmniej dwóch godzin tego stałego ciepła. Nie jest to możliwe do osiągnięcia przy niekontrolowanym ogniu drewna otoczonego wodą. Innymi słowy, jeśli ktoś próbuje Ci powiedzieć, że to się stało, to zdecydowanie się myli! To nie tylko dlatego, że było to niemożliwe, ale jak zobaczymy wkrótce, zniweczyłoby to cel użycia łodzi w pierwszej kolejności. Jeden ostatni drobny punkt – zapalenie statku pojedynczą płonącą strzałą? Tak, to nie jest możliwe bez dużych ilości jakiegoś rodzaju oleju napędowego. Wiemy, że Wikingowie byli zaawansowani, ale nie aż tak! Ważność rytuałów śmierci Śmierć, koniec życia, jest nieuniknioną częścią wszystkich kultur. Dlatego właśnie wiemy więcej o rytuałach pośmiertnych niż o wielu innych szczegółach historycznych. Rytuały pośmiertne mają za zadanie pomóc tym, którzy pozostali przy życiu, pogodzić się ze stratą. Wiele z nich przetrwało, choć często nieco zmodyfikowanych, przez wieki. Jak w przypadku wszystkich kultur, rytuały norweskie są ściśle związane z mitologią nordycką. Życie pozagrobowe jest nagrodą za dobrze prowadzone życie, gdzie zajmujesz swoją pozycję w niebiosach wśród Boga lub Bogów twojego systemu wierzeń. Dla wojowników Wikingów, którzy zginęli w bitwie, istniały dwa możliwe miejsca przeznaczenia – Valhalla i Fólkvangr. Mit mówi, że bogini Freja, władczyni Fólkvangr, wybiera tych, którzy do niej dołączają, zanim reszta uda się do Valhalli Odyna, niesiona przez Walkirie. Nie mam żadnego kategorycznego dowodu na to, że tak się nie dzieje, więc przyjmijmy to do wiadomości! Dla uproszczenia, będę się teraz odnosił do Valhalli jako obejmującej obie destynacje. Więc, dla Wikingów, głównym celem rytuałów pogrzebowych było przygotowanie ciała do wejścia do Valhalli. Celem jest wyposażenie ich w długie i szczęśliwe życie pozagrobowe, ze wszystkimi atrybutami, którymi cieszyli się w swoim śmiertelnym życiu. To pozwala Bogom zobaczyć ich status, gdy przybywają, aby mogli być odpowiednio traktowani. Przygotowuje to również na Ragnarok, ponieważ jeśli kiedykolwiek zostaniesz przywrócony do życia na bitwę pod koniec dni, prawdopodobnie będziesz potrzebował przynajmniej miecza! Teraz, gdy rozwaliliśmy mit o unoszącym się stosie pogrzebowym i dowiedzieliśmy się, dlaczego potrzebujemy rytuałów, możemy przejść do tego, co faktycznie się wydarzyło. Kremacja Większość Wikingów została skremowana. Później, prawdopodobnie z powodu wpływów chrześcijańskich, nienaruszony pochówek stał się bardziej powszechny, ale przez większość ich historii, kremacja była powszechna. Odbywało się to na stosie pogrzebowym – ogromnym ognisku, które jest specjalnie zbudowane z grubych, ciężkich, gęstych materiałów potrzebnych do osiągnięcia wymaganej temperatury, o czym rozmawialiśmy wcześniej. Pod stosem powstawały również ogromne ilości dymu, do czego zachęcano tych, którzy brali w nim udział, ponieważ wierzono, że dym pomaga przenieść ich do Valhalli. Myślałem, że to zadanie Walkirii, ale chyba nikt nigdy nie powiedział, że rytuał i mitologia są spójne! Faktycznym celem dymu w ognisku jest zwiększenie temperatury. Dym zapala się i spala goręcej niż samo drewno. To z kolei oznacza, że drewno może zamienić się w węgiel drzewny, który spala się jeszcze goręcej i przekracza naszą magiczną granicę 2000F. Rytuały pogrzebowe Wikingów Po kremacji, Wikingowie najprawdopodobniej zostali pochowani. Możliwe, że niektórzy z nich wyrzucali swoje szczątki na dno. Trudno byłoby znaleźć na to prawdziwy dowód, ale nie znaleziono żadnego z tego, czego moglibyśmy się spodziewać. Wiemy ze znalezisk archeologicznych, że każdy był pochowany wraz z Grave Goods – dobrami, które odpowiadały jego statusowi. Nie jest do końca jasne, czy dobra grobowe byłyby kremowane razem z ciałem, czy chowane osobno, choć najbardziej prawdopodobna wydaje się kremacja razem. Dobra te zawierałyby broń, ofiarowane zwierzęta i inne dobra doczesne, które mogłyby się przydać w Valhalli. Co ciekawe, broń pochowana wraz ze szczątkami była zawsze złamana. Przeważnie wierzono, że dusza wojownika jest związana z jego bronią, więc jej złamanie zapewniało ostateczny koniec. Zniechęcało to również do okradania grobów, gdyż każda broń byłaby bezużyteczna. Dobra grobowe często zawierały również niewolników lub niewolnice, a w niektórych przypadkach wdowa decydowała się na złożenie w ofierze, by dołączyć do męża w podróży do Valhalli. Pogrzeby miały zazwyczaj formę tumuli lub kurhanów – kopców usypywanych nad ciałem, a nie dołów wykopanych w celu jego pochówku. Jest to dość praktyczna konieczność. Średniowieczna Skandynawia nie była szczególnie ciepłym miejscem, a ziemia była zamarznięta i trudna do kopania przez dużą część roku. Więc, kopanie sześć stóp w dół? Not gonna happen. Pogrzeby okrętowe Wiele pochówków miało kształt okrętu, wykonanego z kamienia lub oznaczonego kamieniem. Znaleziono większość innych kształtów, jakie można sobie wyobrazić, takich jak trójkąty, prostokąty itp., ale statki, lub duże owale, są najczęstsze. Osoby o bardzo wysokiej randze byłyby pochowane w prawdziwym statku. Nie w ogromnym statku morskim przeznaczonym do przewożenia legionów za ocean, ale w małej, osobistej łodzi. Zostałyby one wypełnione wynikami kremacji, a następnie odholowane na miejsce i przykryte kamieniami i ziemią, tworząc grób. Wbrew temu, co sądzi większość ludzi, w przypadku pochówku na statku, statek nie stanowiłby części stosu kremacyjnego. Znaleziono wiele bardzo dobrze zachowanych szczątków pochówku i żaden z nich nie zawierał zwęglonego drewna lub węgla drzewnego, które byłyby obecne gdyby były miejscem kremacji. Czy pogrzeby Wikingów są legalne? Jest to jedno z najczęściej zadawanych pytań, zarówno w sieci jak i do rzeczywistych przedsiębiorców pogrzebowych. Jeśli mówimy o hollywoodzkim pogrzebie – gdzie kończymy ze źle wyrzeźbionym ciałem, które prawdopodobnie wyrzuca się na brzeg – to odpowiedź brzmi dość stanowczo nie! A przynajmniej tak daleko, jak mogę powiedzieć. Nie mogę znaleźć żadnych dowodów na to, że jakikolwiek kraj z linią brzegową legalnie pozwala ludziom podpalać ciała i pozwalać im dryfować w morzu. Pochówek na morzu jest legalny w pewnych okolicznościach, z zastrzeżeniem różnych zasad. Zasady dotyczące tego, co jest legalne na wodach międzynarodowych, są również trudne do ustalenia, ponieważ technicznie rzecz biorąc, wszystko idzie w parze. Jednym z kompromisów może być kremacja, a następnie wysłanie części lub całości prochów na małej tratwie, która się pali. Rozsypanie prochów na morzu jest całkowicie legalne, choć ludzie mogą chcieć poinformować straż przybrzeżną, że wysyłają mały płonący statek na otwartą wodę… tak na wszelki wypadek! Prawdziwe pogrzeby Wikingów, jednakże, są całkowicie legalne. Możesz zostać odpowiednio skremowany – chociaż twoje krematorium może mieć ograniczenia co do przedmiotów, które możesz mieć przy sobie w tym czasie, więc może nie ze zwierzętami ofiarnymi! Po skremowaniu możesz zostać pochowany w kurhanie w kształcie statku – wraz ze zwierzętami ofiarnymi, które tak bardzo chcesz mieć – gotowy do Valhalli. Co jest potem? Dla zmarłych jest życie pozagrobowe. Dla żywych – alkohol! Siódmego dnia po śmierci odejście jest wyznaczane przez sjaund, napój pogrzebowy i ucztę, której jest częścią. Spadkobiercy nie mogli ubiegać się o spadek, dopóki nie wypili pogrzebowego ale. Majątek był dzielony na trzy sposoby – jedna trzecia szła na ubranie pogrzebowe zmarłego, jedna trzecia na napój pogrzebowy i jedna trzecia trafiała do spadkobiercy lub spadkobierców. Dziedziczenia były często wskazywane przez duże kamienie runiczne. Several of the large runestones in Scandinavia indicate an inheritance such as the Hillersjö Stone in Sweden which tells of a woman who came to inherit from her children and grandchildren. Są one uważane za ważne dokumenty z epoki. Kamień runiczny Tune, z Østfold w Norwegii, jest uważany przez niektórych za wskazujący na dziedziczenie majątku przez trzy córki mężczyzny. Pochodzący z V wieku, wielu uważa, że jest to najstarszy skandynawski dokument dotyczący prawa kobiet do dziedziczenia. Prawdziwe konto pogrzebów wikingów? Ta ostatnia sekcja będzie trochę hardcorowa, więc jeśli chcesz ją pominąć, to w porządku. Wiedzcie tylko, że według tej opowieści moralność Wikingów nie przetrwałaby współczesnego badania! Jedna relacja z pogrzebu Wikingów pochodzi od arabskiego muzułmanina z X wieku o nazwisku Ahmad ibn Fadlan. Według Fadlana, zmarły wódz został złożony w tymczasowym grobie na 10 dni, wraz z sokiem z winogron, który miał sfermentować na czas pogrzebu, aby dać czas na uszycie nowych ubrań do pochówku. Poszukiwano ochotnika spośród jego niewolników i zaoferowano dziewczynę, jak to było najwyraźniej w zwyczaju. Poczęstowano ją odurzającymi napojami, podczas gdy ona śpiewała radosne piosenki. Gdy nadszedł czas, łódź wodza została wyciągnięta na brzeg, a w środku ustawiono łóżko. Jego ciało zostało wykopane wraz z alkoholem pogrzebowym, a on sam został ubrany w nowe szaty. Położono go na łożu i otoczono chlebem, mięsem i owocami na drogę. Zabito psa, dwa konie, dwie krowy, kurę i koguta, aby mu towarzyszyły. W międzyczasie dziewczyna-niewolnica chodziła od namiotu do namiotu, odbywając stosunki płciowe ze wszystkimi innymi wodzami. Wierzono, że nasienie mężczyzn niesie esencję życia. Niewolnica była następnie zabierana na statek, na którym leżał wódz, gdzie dochodziło do kolejnych stosunków, po czym była duszona i zadźgana na śmierć. Po wykonaniu tych czynności statek był podpalany, a okoliczni mieszkańcy dokładali do niego drewna. Następnie nad popiołami zbudowano okrągły kurhan. Prawda czy fikcja? Jak widać, relacja ta różni się od tego, co wiemy z archeologii w Skandynawii, ale to niekoniecznie oznacza, że jest nieprawdziwa. Najbardziej kontrowersyjną kwestią nie jest to, czy pogrzeb odbył się zgodnie z planem – tyle się uważa – ale tożsamość wodza i to, skąd pochodził. Podobno był członkiem Rūsiyyah, powszechnie uważanej za skandynawską Ruś na nadwołżańskim szlaku handlowym. To jest dalekie od jasności i podczas gdy niektóre aspekty konta dzielą więcej niż przelotne podobieństwo z praktyką norweską – i zawierają aspekty, które są unikalne dla kultury skandynawskiej – inne są albo praktykowane powszechnie, albo są całkowicie różne od praktyki norweskiej. W każdym razie jestem pewien, że wszyscy jesteśmy zadowoleni, że pogrzeby zmieniły się bardzo na przestrzeni lat!

jak się nazywa wódz wikingów